Trzecia relacja – Romana Kary

JUBILEUSZOWA LAURKA SPOD ZNAKU „J”

Z TRÓJKĄ W TLE

 

Rok 2017 jest dla krakowskiego, a i polskiego środowiska samopomocy osób jąkających się, rokiem szczególnym – jubileuszowym. Częstokroć przy takich okazjach doszukujemy się efektownych wyróżników, symboli, pozwalających na dłużej zatrzymać w pamięci niezwyczajny czas, tym bardziej jeśli to był dobry czas.

Otóż nam nieodmiennie ów jubileusz będzie kojarzył się z liczbą 3. By nie być posądzonym o nadmierną megalomanię, pomińmy symbolikę i przypisywane tej liczbie znaczenie i, lekko mrużąc powiekę, poprzestańmy na cytacie łacińskiej sentencji:
Omne trinum perfectum – wszystko co potrójne jest najlepsze.

Ruch samopomocy osób jąkających się został wzniecony trzy dekady temu w Krakowie. Jego spiritus movens, dr Aldonie Grzybowskiej i przy tej okazji nisko się kłaniamy. Potem nastało trzydzieści lat nieprzerwanej działalności. W naszej pamięci
i sercach pozostają dziesiątki ludzi, setki rozmaitych spotkań, ogrom wzajemnie przekazanego wsparcia…

Zwieńczeniem jubileuszu stały się trzy wydarzenia: publikacja i uroczysta premiera książki Życie z zacięciem nad którą pracowaliśmy przez dłuższy czas, Ogólnopolska Konferencja Naukowa podejmująca problem jąkania oraz Zjazd Osób Jąkających się. Miejscem owych zdarzeń był kampus Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, a wszystkie one rozegrały się w dniach 19-22 października, wpisując się jednocześnie w obchody 20. Światowego Dnia Świadomości Jąkania –International Stuttering Awareness Day – ISAD 2017.

 

Książka

… „ powstała z inicjatywy krakowskiego środowiska samopomocy osób jąkających się, ale wkrótce zaraziła entuzjazmem ludzi zrzeszonych w Klubach „J” w wielu miastach całej Polski, także tych, którzy na lata spędzone razem, spoglądają z perspektywy czasu oraz terapeutów ceniących ideę samopomocy.” – pisze we Wprowadzeniu Zespół Redakcyjny.

I tak, dzięki zaangażowaniu 70. Autorów powstało potężne opracowanie na temat jąkania, łączące perspektywę wybitnych specjalistów – logopedów, naukowców, terapeutów, a także grup samopomocy oraz pojedynczych osób dotkniętych tym problemem.

Wydawnictwo Edukacyjne, wydawca naszego dzieła, tak go rekomenduje: Życie z zacięciem. Integralny przewodnik po jąkaniu – oto książka niezwykła po trzykroć:

  • unikatowe kompendium wiedzy teoretycznej i praktycznej dotyczące wielowymiarowego zaburzenia płynności mowy, jakim jest jąkanie
  • przegląd metod terapii indywidualnych i grupowych oraz technik radzenia sobie na co dzień z zacinaniem
  • kalejdoskop ludzkich losów naznaczonych jąkaniem, osobistych opowieści-świadectw bohaterów żyjących pośród nas

Jak wskazuje podtytuł, książka posiada walor integrujący i skierowana jest zarówno do osób jąkających się (niezależnie od wieku) jak i do osób zawodowo zajmujących się terapią: logopedów, psychologów, pedagogów oraz adeptów tych profesji.

Zespół Redakcyjny i Autorzy mają nadzieję, iż Życie z zacięciem stanie się ważkim głosem
w polskiej logopedii, uzupełniając tym samym kanon literatury przedmiotu. Są jeszcze marzenia. Takim podzielił się jeden
z Redaktorów: „Chcielibyśmy, aby dla osób zmagających się z jąkaniem, zniechęconych i rozgoryczonych brakiem satysfakcjonujących efektów, których to jąkanie tak po ludzku zmordowało, lektura naszej książki była iskierką nadziei, inspiracją do optymistycznej refleksji. A potem stała sie impulsem do zmian, w wyniku których dojmujące: smutek, wstyd, wyobcowanie ustąpią miejsca akceptacji, otwartości, odwadze, wolności …”.

 

Konferencja

Wydawnictwo Edukacyjne i stowarzyszony z nim Instytut Kształcenia Nauczycieli zdecydowali, że ukoronowaniem prac nad książką i niejako ich dopełnieniem będzie zorganizowanie tematycznej Konferencji Naukowej. Jej datę wyznaczono na dzień premiery książki, a zatytułowano Życie z zacięciem. Jąkanie jako zaburzenie wielowymiarowe. Skala i rozmach przedsięwzięcia, a przede wszystkim liczba jego uczestników (ponad 200-stu), przerosły najśmielsze oczekiwania. Tym bardziej podkreślmy niebagatelny wkład jaki w przygotowania merytorycznej strony Konferencji wniosły Lucyna Jankowska – Szafarska i Beata Suligowska, od lat niezastąpione w naszym samopomocowym środowisku.

Jako prelegenci wystąpili Autorzy książki oraz zaproszeni goście, w tym gość wyjątkowy – Benny Ravid. Niegdyś szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Osób Jąkających się (ISA), obecnie honorowy przewodniczący izraelskiego odpowiednika tej organizacji. Warto nadmienić, iż Benny napisał Rekomendację do książki i towarzyszył nam także podczas Zjazdu.

Tak swoimi wrażeniami z konferencyjnych wystąpień dzieliła się na blogu Danuty Jąkała też człowiek, Kasia Macios:
„… jak zaczarowana zasłuchuję się w prezentację Katarzyny Węsierskiej, Marii Faściszewskiej, Róży Sobocińskiej i wielu innych zacnych prelegentów. Ich słowa działają raz jak magnez, raz jak miód, raz jak lekki kojący obłok. Niosą to, co pragnęłam od dawna usłyszeć od logopedów: zrozumienie, prawdę, odpowiedzialność, zaangażowanie, wsparcie, chęć współpracy”.

W trzeciej sesji Konferencji, w której o jąkaniu i sposobach radzenia sobie z nim mówiły osoby doświadczającego go osobiście, bardzo dobrze odebrane wystąpienia zanotowali przedstawiciele krakowskiej społeczności spod znaku „J”. W sposób, momentami brawurowy, zaprezentowali szeroką gamę podejmowanych przez nas aktywności samopomocowych.

Kończąc konferencyjne reminiscencje, zacytujmy wpis zamieszczony na profilu facebookowym Organizatorów: „Dziękujemy wszystkim Prelegentom oraz Uczestnikom za niesamowitą atmosferę, przekazaną siłę, odwagę wystąpienia i mnóstwo innych pozytywnych emocji, które się nagromadziły podczas naszego wspólnego piątkowego wydarzenia.
Niech ta moc idzie dalej w świat!”.

 

Zjazd

Powyższe wydarzenia nie sposób było nie powiązać z dorocznym ogólnopolskim spotkaniem Jotowej Braci. Zaproponowaliśmy wspólne spędzenie tego ważnego dla nas czasu w Krakowie, organizując Ogólnopolski Zjazd Osób Jąkających się pod hasłem  Życie z zacięciem. 30 lat Klubów J – ruchu samopomocowego osób jąkających się w Polsce. Nasze zaproszenie przyjęło ponad pięćdziesiat osób z całego kraju, a uwzględniając lokalsów, przez przedłużony październikowy weekend, dyskutowała, konferowała, szkoliła i bawiła się równa osiemdziesiątka. Z okazji jubileuszu na Zjeździe pojawili się, dawno nie widziani, nasi Nestorzy – animatorzy i uczestnicy pierwszych działań samopomocowych. Za ich obecność szczególnie dziękujemy! Wspomnieć wypada, że za stronę formalno – finansową Zjazdu odpowiadało Stowarzyszenie Ostoja i Fundacja Frogos.

Na takich spotkaniach najistotniejsza jest atmosfera oraz osobiste przeżycia i interakcje uczestników. Zostawiając ostateczną ocenę Gościom, odnotujmy najistotniejsze zjazdowe wydarzenia.

Oficjalnie Zjazd zainaugurowały Nocne Jotów Rozmowy. Zaproponowany przez prowadzącą temat: „Co jest pieczęcią wolności? Przestać wstydzić się samego siebie” – zainspirował do szczerych, osobistych wyznań. Udana dyskusja była prognostykiem wielu późniejszych autentycznych, niebanalnych, niekiedy gorących rozmów i debat.

Potem odbył się grill, który miał otwierać nasze spotkanie, ale … Ujmijmy rzecz następująco: dużą umiejętność w przypadku pojawienia się słabości bądź kryzysu, stanowi przekucie ich w atut i sukces. A z podsłuchanych relacji wiemy, że ta późnowieczorna biesiada zyskała miano niemalże … kultowej. Także z powodu oryginalnej integracji z bawiącą się nieopodal studencką gromadą.

Piątek – to przede wszystkim Konferencja. Tuż po jej zakończeniu wernisaż książki – wspólne spotkanie Autorów i osób, które przyczyniły się do jej powstania oraz czytelników. Gratulacje, serdeczności, wzajemnie wymieniane autografy, dużo wzruszeń… Miłe chwile.

Część z nas kontynuowało to autorskie spotkanie w jednej z krakowskich knajpek; pozostali natomiast sprawdzali – z sukcesem – jakie atrakcje Gród Kraka oferuje nocą swoim gościom. Wcześniej wspólnie przespacerowaliśmy się fragmentem Drogi Królewskiej, słuchając opowieści przewodniczki, poddając się jednocześnie urokowi subtelnie oświetlonych, dostojnych budowli.

W sobotnich warsztatach zwracała uwagę różnorodność form i tematów. Było więc i klasycznie logopedycznie, ale również żywieniowo, oddechowo, taneczne i randkowo. Niektórzy pokusili się nawet o rysowanie filozofii… Po południu – wypad na miasto. Tematem zwiedzania był „Kraków między wojnami, nieco młodszy Kraków”. „Piękne miasto i super przewodniczka!”,
jak podsumował jeden z uczestników.

Wieczorem wyczekiwany Bal Balbuta. Jego oryginalną scenerię stanowiły sale monumentalnego socrealistycznego Centrum Administracyjnego dawnej Huty im. Lenina. Tym razem nie zajmowała nas jednak historia i zwiedzanie, a nieskrępowana, fantastyczna zabawa. Poprzedziła ją podniosła uroczystość wręczenia Aniołów Samopomocowych  – wyróżnień dla wybitnych osób tworzących pierwsze Kluby „J”.
A później…, później zdawało się, że tanom i pląsom nie będzie końca. Wyznaczył go dopiero rześki niedzielny poranek.

A my … nie zwalniamy tempa. Krótka regeneracja, szybkie śniadanie i kolejny stały zjazdowy punkt: Mikrofon dla wszystkich. Możliwość podzielenia się „na gorąco” swoimi przeżyciami ze Zjazdu, także okazja do pierwszych podsumowań. Panel planowany na godzinę trwał – jakże by inaczej – trzy. Wypełniła go żywa, intensywna, bardzo emocjonalna dyskusja. Poruszona jeszcze podczas konferencji kwestia: czy jąkanie może być darem, w dalszym ciągu nie pozostawiała zjazdowiczów obojętnymi.

Potem już tylko obiad i … „pożegnania – ale przecież nie na wieczność! Mamy emaile, facebooka, telefony, skype, cały czas pozostajemy w łączności” –  zauważa Kasia Macios w cytowanym już wpisie na blogu.

Jubileuszowe przeżycia za nami. Pora więc zacząć kolejny etap. Wszak celów i wyzwań nie brakuje; szczęśliwie zapału i nowych pomysłów także. Wiele jest również możliwości ich realizacji. Obecnie bowiem krakowskie środowisko samopomocy osób jąkających się urzeczywistnia swoją misję różnokierunkowo. Można wyodrębnić trzy główne nurty związane z: Klubem „J” spotykającym się w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej przy ul. św. Gertrudy 2, Grupą Wsparcia „J” w podejściu Charlesa Van Ripera afiliowaną przy Instytucie Psychologii UJ (ul. Ingardena 6) oraz mniej oficjalnymi, a bardziej towarzyskimi grupami Facebookowymi: Grupą z Zacięciem i Demostenes Kraków. Nie rywalizujemy, a uzupełniamy się i współdziałamy.
Z radością też, powitamy nowe osoby w naszym gronie!

Roman Kara

 

Reklamy

Relacja Romana Furgi

Zjazd Osób Jąkających się, Kraków 2017.

 

Byłem pierwszy raz na takim zjeździe. Było warto. W zasadzie ciągle coś było dla mnie zaskoczeniem.

  1. Transport bez zastrzeżeń, wszystko sprawnie. Śniadanie zjadłem tuż przed wyjazdem z domu, ok. godziny 9.00. Myślę sobie, skoro o 17.30 ma być grill, to już nie będę jadł obiadu w Krakowie, bo potem nic nie zjem na grillu. Jakoś wytrzymam te dwie godziny. No i wytrzymałem do 22.30 (bo dopiero wtedy był grill). Post jest zdrowy, więc od razu poczułem się lepiej. Na grillu rozmawiałem (m.in.) z Francuzem po angielsku, a potem z Turkiem po angielsku i rosyjsku (głównie o polityce i religii). Może zaznaczę jeszcze, że słabiutko znam angielski i rosyjski. Zostałem bratem Turka. No i fajnie.
  2. Nocne Jotów Rozmowy. Słuchając uczestników pomyślałem, że przyjazd na zjazd był dobrym pomysłem.
  3. Konferencja? Czasem ludzie obrażają się jak im się powie szczerze to co się myśli (niestety). Napiszę tylko, że nudziłem się. Nikt mi nie musi opowiadać, np. jakie trudności ma jąkający się uczeń w szkole. Sam to wszystko przeżyłem. Wiem o tym nie tylko intelektem, ale całym sercem. I mimo upływu dziesiątek lat wiele pamiętam, jakby to było wczoraj. Rozumiem, że ta konferencja była też dla ludzi, którzy nie jąkają się (m.in. dla rodziców dzieci jąkających się, terapeutów), więc chodziło o przekazanie tej wiedzy właśnie im. Uważam, że osoba nie jąkająca się nie jest w stanie zrozumieć osoby jąkającej się, mimo najszczerszych chęci! „Syty głodnego nie zrozumie”. Może i zapamięta w swoim umyśle, ale nigdy nie poczuje tego sercem. „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.
  4. Warsztaty. Osobiście jestem bardzo zadowolony. I z tych, na których byłem uczestnikiem i z tych, które poprowadziłem. Dużo się nauczyłem (i z tych, i z tych). Po prostu było super!
    Zwiedzanie też super! Nareszcie poznałem trochę Kraków i to w tak krótkim czasie! Piękne miasto i super przewodnik!
    Bal Balbuta też ok (pomyślałem sobie wtedy, że mimo jąkania jednak też się starzeję! Może dlatego, że już się nie jąkam??).
  5. Mikrofon dla wszystkich. To było jak gdyby powtórzenie nocnych rozmów (tyle, że w dzień). Było ciekawie! Nawet bardzo! Żywa, ciekawa dyskusja. Dużo się dowiedziałem, też o sobie (myślałem, że jestem silniejszy). Rozkleiłem się. Jednak emocje związane z jąkaniem są we mnie ciągle bardzo mocne. Może po tym stałem się silniejszy?
  6. Ogólne wrażenie. Spodziewałem się, że taki zjazd będzie kopalnią pomysłów, jak pomóc sobie przestać się jąkać (jąkać się mniej). Zaskoczył mnie wszechobecny brak wiary (takie miałem wrażenie!) w to, że jąkania można się pozbyć. Bo ja wierzę, że można, a nawet trzeba! Nawet rozumiem to, bo wszyscy byli po różnorakich terapiach i mimo poprawy (często dużej) ciągle się jednak jąkają. Czy można pomóc osobie jąkającej się? Według mojego głębokiego przekonania, przede wszystkim, każdy musi sobie pomóc sam. Nikt za nikogo nie poradzi sobie z jąkaniem. Jeżeli ktoś nie chce, czy nie wierzy w skuteczność terapii, to jej nie zastosuje. A terapia, którą się stosuje jest zawsze lepsza od tej, której się nie stosuje. Robić ciągle to samo i spodziewać się innych rezultatów też nie jest rozsądne. Skoro coś nie działa (działa słabo), to trzeba spróbować czegoś innego. Może zmodyfikować coś?
    Napiszę jeszcze, że tylu miłych, delikatnych, wrażliwych ludzi (zwłaszcza odmiennej płci, ale nie tylko) w jednym miejscu, nie spotkałem wcześniej w życiu.

Czy masz prawo mieć własne zdanie i je zaprezentować?

Roman Furga

Październik 2017, Kraków. Osobista relacja Kasi Macios.

Katarzyna Macios

Kielce 08/11/2017

 

Relacja z Ogólnopolskiego Zjazdu Osób Jąkających się w Krakowie

19-22/10/2017 Kraków

Życie z zacięciem. 30 lat Klubów J – ruchu samopomocowego osób jąkających się w Polsce

 

19 październik. Stoimy, a właściwie siedzimy, w taksówce w korku. Już samo zamówienie taksówki na górną płytę krakowskiego dworca PKP okazało się niełatwym zadaniem, wymagającym wykonania kilku telefonów oraz niecierpliwego spaceru po antresoli. Dojazd na teren campusu Uniwersytetu Rolniczego trwał ponad 40 minut. Niepewność, zamyślenie, ciekawość. Gdzie ich znajdę?Czy będzie na miejscu ktoś znajomy? Ile osób już przyjechało? Całe szczęście: tak, są. Roman, Ania, Zdzisław, Paulina, Natalia, Kasia i wiele innych znajomych twarzy. Danusia. Brakuje mi kolorowej i uczuciowej Tatiany, ale jej głos gdzieś odbijał się echem od surowych ścian Klubu Akademickiego Arka.

Legendarnego grilla sobie podarowałam, wyczerpana intensywnymi przygotowaniami do Zjazdu. Musiałam też ułożyć do snu bagaż o pokaźnym gabarycie – zapakowane troskliwie ceramiczne anioły samopomocowe, które szykowały się na poważną misję. Miały za chwilę dołączyć do starszych braci, przegadać z nimi strategię działania i później rozdzielić się by jechać w Polskę.

 

20 październik. Śniadanie jest okazją, by przywitać się na nowo z dawno niewidzianymi ludźmi. Róża, Marek, Bogusław, Jarosław, Max. Konferencja. Spontaniczne wieszanie wystawy jednej i drugiej. Pierwsza nawiązywała do okładki książki „Życie z zacięciem” (Wydawnictwo Edukacyjne), była zapisem pracy nad jej projektem, nad selekcją haseł. Na drugiej prezentowano archiwalne materiały wydawnicze grup samopomocowych. Szybka i spontaniczna wymiana serdeczności z Agnieszką Lasotą-Wójnicką, która wspierała nas bardzo przy wydaniu książki, jej promocji w social media oraz w ostatniej chwili, przysłowiowym rzutem na taśmę, uratowała zjazdowy plakat. Zachęcona przez Bogusława proszę Dr. Adama Rutę, Prezesa Wydawnictwa Edukacyjnego o pięć zdań przy mikrofonie, zachęcających do interakcji z wystawą. Nogi mi się trzęsą, wszak to obcy mężczyzna, w garniturze, na poważnym stanowisku, blok za blokiem, zaciskam powieki. Obawy zupełnie bezpodstawne, serdeczny uśmiech i pełna aprobata dodają mi otuchy. Ale… co mam powiedzieć? Układam w głowie scenerię fraz, odważne puenty, wyśnione metafory… maksymalnie skoncentrowana zasiadam na krześle, w głowie ułożona już cała wypowiedź, rozglądam się wokół i ogarnia mnie przerażenie. Jestem na sali wykładowej, za mną znudzeni studenci, przede mną starsza pani w okularach i garsonce. Gdzie ja do licha jestem? Wstaję jak oparzona, podryguję na wysokich obcasach, miętoląc w gardle zgniecione Darz bór.

Na szczęście na holu jest jeszcze grupa znajomych twarzy. Podążam w stronę niebieskiej sali. Wywołana do katedry czuję głębokie kłucie w sercu, ale siedzący obok i wspierający cały czas Roman przesyła spojrzenie, które mówi wszystko. Dasz radę. Ja odpowiadam wzrokiem: Bo jak nie my to kto? I kiedy? I dlaczego za nas w naszym imieniu? Przy mównicy trzęsą mi się nogi, kaleczę szyk zdań, głos gdzieś cofa się głęboko do gardła. Ale ludzie są zadowoleni, klaszczą. Dotarło, zrozumieli, jest dobrze. Później jak zaczarowana zasłuchuję się w prezentację Katarzyny Węsierskiej, Marii Faściszewskiej, Róży Sobocińskiej i wielu innych zacnych prelegentów. Ich słowa działają raz jak magnez, raz jak miód, raz jak lekki kojący obłok. Niosą to, czego pragnęłam od dawna usłyszeć od logopedów: zrozumienie, prawdę, odpowiedzialność, zaangażowanie, wsparcie, chęć współpracy.

Po konferencji promocja książki na holu Wydziału Leśnego UR. Dużo wzruszeń i serdeczności. Bardzo mile i ochoczo spija się kremową śmietankę sukcesu po miesiącach współpracy nad unikatową książką. Podziwiam zespół redakcyjny: Lucynę, Beatę, Romana i Kamila oraz pracowników WE, gratuluję im wytrwałości i cieszę się, że mogłam im pomóc.

 

21 październik. Dzień warsztatów. Przed ich rozpoczęciem wzruszający moment: wręczanie aniołów samopomocy dla tych, którzy szczególnie zasłużyli się dla Klubów J. Kasia, Mirosław, Renata. Na pierwsze zajęcia wybrałam warsztaty autoprezentacji z Filipem Werstlerem. Dynamiczne, ciekawie prowadzone, momentami zaskakujące. Dużym ich plusem było to, że w bezpiecznej, zamkniętej grupie mogliśmy wzajemnie przekazywać sobie drobne uwagi, a raczej wskazówki i spontaniczne wrażenia na temat naszych prezentacji. Kolejne warsztaty z Kasią Ploch i Izą Michtą niosły inną dawkę energii, ale również mocną i pozytywną. Zadziała się tam jakaś sekretna magia, która przekuła się w realność. Propozycja wysunięta przez Kasię, w której – oczywiście nie cytuję, tylko podaję swoją interpretację tej treści – prezentowana jest idea percepcji jąkania jako „drugiego języka”. Bardzo ciekawa, godna uwagi, oszczędzająca zarówno zdrowie psychiczne jak i fizyczne, redukująca koszty, minimalizująca krzywdę, lęk i frustracje. Nawet jeśli jest to jedynie konstrukt intelektualny, próba wizualizacji, to wart zastosowania… szczególnie w odczulaniu. Nawet jak nie na swoje jąkanie, to na jąkanie innych. Przed warsztatami z Kasią i Izą (a zaraz po nich diametralnie się to zmieniło) stresowało mnie słuchanie osób z bardzo nasilonym jąkaniem. Te boleśnie powykręcane słowa, poprzewracana składnia, dużo obcych niezrozumiałych dźwięków i ból fizycznej walki wypisany na twarzy… włączał mi się autentyczny lęk przed tym, żeby zapytać Przepraszam, nie zrozumiałam, czy możesz powtórzyć, bowiem przypuszczałam, że te osoby i tak nie powiedzą tego lepiej a ja tylko przyczynię się do powiększenia ich dyskomfortu… szach i mat. Nie wiadomo:

– czy empatycznie współczuć?

– czy stresować się dodatkowo jako rozmówca?

– czy potakiwać grzecznie, w ogóle nie rozumiejąc przekazu?

Gdy włączyłam wizualizacją obcego języka, no właśnie… Gdy zaczęłam słuchać tych osób z perspektywy, że to ich język, dla mnie obcy, przypomniała mi się – naprawdę! – matura pisemna z języka angielskiego (i w ogóle inne też zajęcia z nauki obcego języka), puszczanie (tylko jeden, jedyny raz) nagrania z taśmy, z którego mieliśmy za zadanie najczęściej:

wyłowić słowa klucze

– zrozumieć kontekst

– wyłowić najważniejsze informacje

– dopasować fakty i zdarzenia/historie

Wiadomo przecież, że nigdy nie wiedziało się wszystkiego, nie rozpoznało się wszystkich słów, nie znało się wszystkich idiomów… skąd my to znamy?

Zaczęłam słuchać na zjeździe osób silnie jąkających z włączeniem czujek – takich jak na egzaminach z angielskiego – czujek skupienia na wyławianiu słów brzmiących zrozumiale i koncentracji na próbie doklejenia reszty tzw. własnym sumptem. Wyłączyłam stres, empatię i litość, chyba zbędną. Stres znikł. Za to pojawiły się wrażenia jak z surrealistycznych filmów 😉 Odczulenie? 😉 Jestem na tak! Odczulające moce zna też Marina Abramovic (miałam wtedy megablok więc nie daję sobie ręki uciąć, że wypowiedziałam jej nazwisko w zrozumiały sposób)

https://www.youtube.com/watch?v=OS0Tg0IjCp4

 

Bal Balbuta. Bal, bal do białego, mocno schłodzonego, ale nie wstrząśniętego rana. Wręczanie aniołów samopomocowych, książek, świętowanie urodzin Rafała. Zmysłowe i finezyjne tango Danusi i jej tanecznego partnera.

 

22 październik. Ostatnie śniadanie. Wysoce energetyczny mikrofon dla wszystkich, bez dziękczynnego głaskania i grzecznościowych umizgów. Zażarta dyskusja z przebłyskami piorunów: czym jest jąkanie? Darem? Przekleństwem? Szansą? Pogrążeniem? Celem? Ja, nawiązując do ruchu dada, powiem przekornie, że jąkanie może być – równie dobrze – krzesłem, rybką, liściem lub sznurkiem. Jest tym, czym chcesz żeby było. To Ty sam nadajesz znaczenie i interpretację rzeczom, które dzieją się wokół. Chcesz, aby było grząskim bagnem – będzie. Chcesz, by było szansą poznania ciekawych ludzi z całego świata – też będzie. Chcesz by było rybką?W przeważnie niewzburzonych falach płynności będzie się pluskać.

   Pożegnania – ale przecież nie na wieczność! Mamy emaile, facebooka, telefony, skype, cały czas pozostajemy w łączności i wspieraniu się nawzajem. Już planuję w myślach przyszłoroczny zjazd i propozycję artystycznych warsztatów dla chętnych. Dziękuję wam wszystkim, co daliście od siebie i co pokornie pozwoliliście sobie dać.

 

Ogólnopolski Zjazd Osób Jąkających się, Kraków 2017, 19 -22 październik

Polecamy i zapraszamy!

https://30latjkrakow.pl/

https://we.pl/info/index/pageId/33/preview/1

Bardzo serdecznie polecamy również Państwu materiał filmowy przygotowany z okazji ISAD 2017, który został zarejestrowany 22 czerwca 2017 roku podczas otwartego panelu dyskusyjnego Zmiana postaw wobec jąkania! (Changing attitudes toward stuttering!) w CINiBA.

Przełamując … co tam kto chce, niech sobie dopowie

Przełamując fale, był kiedyś taki film. A ja chcę o tym, że życie z jąkaniem jest możliwe, ale łatwe nie jest. A dosadniej o tym – w obliczu zbliżającego się zjazdu – Ogólnopolskiego Zjazdu Jąkających się, Kraków 2017 – że najłatwiej to jest jąkale wystąpić mając za słuchaczy innych jąkających się, logopedów, studentów logopedii itd. Znaczy, najłatwiej jest wystąpić i przemówić w środowisku i w sytuacji, gdzie jąkanie jest tematem, motywem i kontekstem. Gdzie słuchaczami są ludzie obyci z jąkaniem, gdzie jąkała nie musi się obawiać, że będzie zaskoczeniem towarzyskim. Gdzie czuje się bezpiecznie,
a nawet bohatersko: „Proszę bardzo jąkam się i mówię”.

Poza branżą jest gorzej. Znacznie trudniej. To jest dopiero coś! Teraz odzywa się we mnie domorosły psycholog: „Ty zawsze musisz być wyjątkowa. Jak nie męczennica, to bohaterka. Nigdy przeciętna”.

Zaraz zamieszczę film z moim wystąpieniem, w normalnym środowisku.
Z komentarzem, że najłatwiej to jest wystąpić między swoimi. Trochę trudniej w płynnym środowisku, ale takim, które wie, że się jąkam. Przynajmniej się nie dziwi, jest oswojone, czyli też bezpieczne. Najtrudniej zabrać głos tam, gdzie ludzie pojęcia nie mają o jąkaniu, nie spodziewają się niepłynności. A, tu bęc, jąkała wśród erudytów.

Jak zaczynałam wtedy mówić, kiedy podnosiłam rękę, byłam pewna, że nie będę się jąkać. W trakcie przemowy, byłam święcie przekonana, że mówię płynnie. Po wygłoszeniu kwestii byłam stuprocentowo pewna, że zupełnie się nie jąkałam, że świetnie mi poszło i „cecha” nie została usłyszana. Po oglądnięciu filmu byłam szczerze zdziwiona, że moje jąkanie jest aż tak widoczne. Nie wierzyłam, że tak bardzo moje wrażenie różniło się od rzeczywistości. Mojego jąkania nie da się po prostu ukryć. To jest niemożliwe. Tymczasem ja mam w głowie swój obraz idealnego, a przynajmniej dobrego mówcy. W sensie – płynnego.

Co teraz? No, nic. Będę mówiła dalej, ale strach zawsze będzie mim towarzyszył. Wątpliwości. Czyli co, nie zaakceptowałam tego, że się jąkam. To już pewnie nie zaakceptuję. Dokładniej – akceptuję to, że zawsze będę się jąkać, jednak nie akceptuję tego, że jąkam się w ogóle. Ot, taka pokrętna akceptacja  nieakceptowalnego.
Jak wszystko, co pokrętne, niewiele rozwiązuje.

Uprzedzam komentarz Tani! Prawdopodobnie będzie w duchu: „Jąkałaś się, ale jaka jesteś mądra! Wszyscy są głupi, a Ty jesteś mądra”.
No, niestety. Tam wszyscy byli mądrzy. Dodatkowo  – nikt się nie jąkał.
Taki bonus od życia. Dla wszystkich, oprócz niektórych.

Chodzi o fragment: 49:23 – 51:43.

Zmiana postaw wobec jąkania, 22 czerwca, Katowice 2017

Kasia Węsierska zaprasza:

Szanowni Państwo,

zapraszamy Państwa do wzięcia udziału w otwartym forum dyskusyjnym: Zmiana postaw wobec jąkania, które odbędzie się 22 czerwca 2017 (rozpoczęcie o godz. 17) w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej (CINiBA) w Katowicach, ul. Bankowa 11 (http://www.ciniba.edu.pl/). 

Spotkanie zainauguruje wykład gościa specjalnego Bennego Ravida z Izraela,  zatytułowany Jąkanie to także możliwości… Benny Ravid, który był założycielem AMBI – Izraelskiego Stowarzyszenia Osób Jąkających się, a także jednym z założycieli i w latach 2007–2010 przewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Osób Jąkających się, wystąpi w Katowicach już po raz drugi – tym razem po polsku! Oprócz wykładu znakomitego gościa w programie przewidziano panel dyskusyjny także z udziałem liderów polskiego ruchu samopomocowego dla osób jąkających się. W panelu dyskusyjnym w charakterze ekspertów, oprócz Bennego Ravida, wezmą udział również:  mgr Lucyna  Jankowska-Szafarska (współtworzyła ruch samopomocy osób jąkających się w Polsce, aktualnie zaangażowana w pracę Grupy „J” w podejściu Charles’a Van Riper’a, działającej przy UJ, z zawodu psycholog kliniczny), mgr Izabela Michta (liderka Klubu ludzi mówiących, grupy terapeutyczno-samopomocowej działającej na Uniwersytecie Śląskim) oraz mgr Katarzyna Ploch (koordynatorka katowickiego Klubu J a zarazem logopeda). W roli moderatorów panelu i gospodarzy spotkania wystąpią: dr hab. Irena Polewczyk (UŚ), redaktor Tomasz Płosa („Gazeta Uniwersytecka” UŚ) i dr Katarzyna Węsierska (Centrum Logopedyczne w Katowicach, UŚ). Patronat nad tym wydarzeniem objął  Zarząd Śląskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Logopedycznego.

Wszystkich zainteresowanych tematyką jąkania i doświadczeniami osób zmagających się na co dzień z jąkaniem serdecznie zapraszamy – wstęp wolny!

 

Z nadzieją na owocne spotkanie w gościnnych murach CINiBA gorąco Państwa zapraszam –  w imieniu Organizatorów (Wydział Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego, Centrum Logopedyczne w Katowicach i Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka) – Katarzyna Węsierska

 

Zmiana postaw wobec jąkania… otwarty panel dyskusyjny w CINiBA

 

Projekt naukowy Zmiana postaw wobec jąkania realizowany w ramach IPATHA – International Project on Attitudes Toward Human Attributes, jest owocem współpracy pracowników naukowych uniwersytetu Śląskiego – z Katedry Pedagogiki Wczesnoszkolnej  i Pedagogiki Mediów (Wydział Pedagogiki i Psychologii) i  z Zakładu Socjolingwistyki i Społecznych Praktyk Komunikowania (Wydział Filologiczny) z twórcą IPATHA profesorem Kennethem O. St. Louisem z Department of Communication Sciences & Disorders  West Virginia University (USA).

W ramach tej odsłony projektu realizowanego w Polsce od początku tego roku organizowane są otwarte spotkania terapeutyczne  z udziałem członków grup samopomocowych dla osób jąkających się – Klubu ludzi mówiących (działającego na Wydziale Filologicznym UŚ) oraz katowickiego Klubu J. Na Wydziałach Pedagogiki i Psychologii i Filologicznym UŚ zorganizowano także pokazy filmów dokumentalnych o jąkaniu, a także wykłady otwarte na ten temat. Z kolei w kilku szkołach i przedszkolach aglomeracji śląskiej zostały przeprowadzone warsztaty dla nauczycieli i uczniów – z udziałem wolontariuszy i studentów. Ostatnią przed wakacjami odsłoną tego projektu  jest otwarte forum dyskusyjne, które zainauguruje wykład gościa specjalnego z Izraela – Bennego Ravida zatytułowany Jąkanie to także możliwości….

Impreza odbędzie się 22 czerwca 2017 (rozpoczęcie o godz. 17) w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej (CINiBA) w Katowicach.  Oprócz Bennego Ravida (założyciela AMBI – Izraelskiego Stowarzyszenia Osób Jąkających się, a także jednego z założycieli i w latach 2007–2010 przewodniczącego Międzynarodowego Stowarzyszenia Osób Jąkających się), w panelu dyskusyjnym wezmą udział polscy liderzy ruchu samopomocowego dla osób jąkających się: mgr Lucyna  Jankowska-Szafarska (współtworzyła ruch samopomocy osób jąkających się w Polsce, aktualnie zaangażowana w pracę Grupy „J” w podejściu Charles’a Van Riper’a, działającej przy UJ, z zawodu psycholog kliniczny), mgr Izabela Michta (liderka Klubu ludzi mówiących, grupy terapeutyczno-samopomocowej działającej na Uniwersytecie Śląskim) oraz  mgr Katarzyna Ploch (koordynatorka katowickiego Klubu J a zarazem logopeda). W roli moderatorów panelu i gospodarzy spotkania wystąpią: dr hab. Irena Polewczyk (UŚ), redaktor Tomasz Płosa („Gazeta Uniwersytecka” UŚ) i dr Katarzyna Węsierska (Centrum Logopedyczne w Katowicach, UŚ).

Patronat nad tym wydarzeniem objął  Zarząd Śląskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Logopedycznego.

 

 

Co to znaczy – nie jąkać się?

No, cześć!
Choć wszystko płynie, znaczy zmienia się, nie umiem, a pewnie i nie chcę nagle i zupełnie oderwać się od przeszłości.
Mija rok od zjazdu i konferencji (czy odwrotnie) w Katowicach, i wczoraj nawet rozmawiałyśmy o tym z Tanią, że TAKICH EMOCJI na ten temat już nie da się powtórzyć. Też, nie ma takiej potrzeby. Powietrze, na ten temat, z nas uszło. Wyraźnie lżej …

Byłam na warsztatach – jak pisać, żeby odwiedzających muzeum zainteresować obiektem, tematem, kontekstem. Mam pewne przemyślenia na temat swojego zachowania, samopoczucia, funkcjonowania w płynnym środowisku. W społeczeństwie po prostu.
Pewnie, dla przejrzystości,  powinnam pogrupować, co mi się udało, co nie. No, spróbuję.
Udało mi się nie myśleć na zajęciach głównie o jąkaniu. Myślałam o warsztatach. Skupiałam się na treści. Udało mi się nie wartościować, nie oceniać siebie za jąkanie: jestem najgorsza – jestem najlepsza, bo się jąkam, albo nie jąkam się. Owszem, byłam bliżej opcji – najgorsza, ale nie przez jąkanie. Po prostu, jeśli bibliotekarka zostaje muzealnikiem, to wszystkie młode mądrale, po historii sztuki, biją ją na głowę. Przy okazji dowiedziałam się, że młodzież jest bardzo mądra. Jestem zaskoczona. Znając tylko szkołę i własny dom, miałam kompletnie inne zdanie na ten temat, bardzo złe. Naprawdę przeżyłam pozytywny szok, a nawet przebudzenie.
Tak więc udało mi się uczestniczyć w warsztatach myśląc o swojej wiedzy/niewiedzy, nie o swoim jąkaniu. Kiedy miałam potrzebę mówienie – mówiłam. Więc, jeśli jąkanie, to choroba niewypowiedzianych myśli, to moje myśli zostały wypowiedziane. Mam ten komfort psychiczny, że jeżeli czuję, że muszę, to mówię. Nie boję się mówić. Jąkanie występuje, ale ja się go nie boję. W każdym razie, dużo mniej się boję niż dawniej. Wiadomo, trochę się boję. Ale nie jest to strach paraliżujący. Zdarzają się i mocne bloki. Jakoś sobie z nimi radzę. Jakoś to znaczy – średnio, ale nie wpędzają mnie w poczucie winy. Strzępy przeszłości kołaczą mi się wtedy po głowie, to tak, ale też już nie z taką mocą, jak wcześniej. Czuję/ słyszę je jak echo. Jak echa przeszłości.  I nie przestaję mówić. Wydaje mi się, że zachowuję się normalnie. Chcę/ czuję potrzebę – mówię, nie chcę/ nie czuję potrzeby – nie mówię. Było coś takiego dawniej – świadomie, czy podświadomie, działo się tak, że albo wcale nie było mnie widać (umierałam ze strachu), albo było mnie widać za bardzo (dorwałam się do mikrofonu). Obecnie, staram się obstawiać środek. Nie rzucać się w oczy. Myśleć o sobie, ale nie tak – co pomyślą na mój temat inni.
Udało mi się nie powiedzieć: „Przepraszam, ale ja się jąkam”. O, tak, to mi się udało! Jąkam się, ale nie przepraszam. Nie rozdmuchuję tego, nie afiszuję się z tym. Udało mi się nie omawiać publicznie tematu jąkania. W ogóle. Warsztaty wszak nie o jąkaniu były.
Nie wiem, co myśleli o mnie inni, prawdopodobnie nic. Nie to było dla nich ważne. Myślę, że rozeźliłabym ich zbaczaniem z tematu. Nie po to tutaj przyszli. A i dla mnie nic by z tego nie wynikło.
Udało mi się nawet opowiedzieć kawał. Miałem nawet odpuścić, wiadomo, zająkanie dwuwyrazowej puenty – masakra. Ale nie odpuściłam. Wyszło fajnie. Stąd wniosek, że przymus sprawdzania się – pozostał.

Właściwie wszystko mi się udało. Tak, udało mi się wszystko. Poza – nie jąkaniem się. Ale ja nie mam już takich nierealnych oczekiwań od siebie. W kosmos też  już nie polecę. Na szczęście, wcale tego nie chcę.

Mam jednak do opisania, coś co wydarzyło się trzy lata temu. Zadzwonił do mnie lekarz, taka była umowa, żeby domówić wizytę. Telefon odebrałam w tramwaju i kiedy on zaczynał mówić, ja też zaczynałam, a kiedy on dawał mi czas na mówienie – wtedy milczałam. On zaczynał znowu mówić, ja też, równocześnie z nim. On przestawał, ja też.  Po kilku takich próbach, sama czułam, że idiotycznych, lekarz nie wytrzymał i powiedział: „Proszę pani, jeżeli będziemy mówić równocześnie, nie po kolei, to nic nam się nie uda ustalić. Proszę, teraz pani mówi …”.
Opisałam, ale nie skomentuję. Logika jąkały w naszym środowisku jest powszechnie zrozumiała i nie wymaga wyjaśnień. Wiemy o co chodzi.

Tak więc, zmiana postaw wobec jąkania, owszem. Zacząć należy od siebie.
Mnie to zabrało pięćdziesiąt lat.
Nie doszłam do tego sama. Ważni byli ludzie. Albo – byli ważni ludzie.

Dziękuję, dziękuję!

Więc, co to znaczy – nie jąkać się? Może, jąkać się i mówić.