Czy to jest blog o jąkaniu?

Bo, mam wrażenie, że wszystko już na ten temat zostało powiedziane. Jąkanie zostało wyeksponowane, omówione, oswojone, może nawet odczulone, odczarowane.

Mnie ostatnio niesie dobra fala. Mam pracę, w której się odnajduję i  pozostałe elementy mojego świata też się układają. W pracy, wszyscy już wiedzą, że się jąkam, mimo to dostaję nowe zadania,  nowe szanse. Poczucie, że ludzie we mnie wierzą.  Zmieniłam pokój na wyjątkowo telefoniczny. Kiedy nie ma mojej pani Kierownik, ja podnoszę słuchawkę.”Proszę” zamieniłam na cichutkie „halo” tak, że początek mam beznadziejny. Ale reszta wypada znośnie- radzę sobie. Marzę o tym, żeby odebrać telefon imieniem i nazwiskiem. Marzę, ale w końcu nie wszystkie marzenia się spełniają… Miałam nawet jedno „zabawne” wydarzenie, pani Kierownik była zajęta i kiedy zadzwonił telefon, poprosiła, żebym to ja odebrała. Boże Jedyny! Za co??? Syty, głodnego nie zrozumie, zdrowy, chorego, bogaty, biednego, a mówiący bez problemu, nie zrozumie jąkały. No, bo cóż to takiego- odebrać telefon? No, niby, nic. Odebrałam. Chodzi mi o to, że łatwiej mi odebrać, kiedy jestem sama. Nieobecność świadków, to jednak duże ułatwienie. A ta sytuacja była trudna. I nie wiem, czy tylko dla mnie. Obawiam się, że nie tylko dla mnie… Nie rozwijałam tematu.

Unikanie rozmów przy innych też pewnie jest zastanawiające. „Co ona taka tajemnicza?” Do lekarza lub do fryzjera, ludzie zazwyczaj dzwonią w pokoju- jedząc śniadanie. Ja dzwonię wtedy, kiedy zbiorę się na odwagę, maniakalnie unikając świadków.

W każdym razie- myślę ostatnio, że jąkanie na nikim nie robi tak wielkiego wrażenia, jak na samym jąkającym się. Dalej- zachowanie jąkającego się, determinuje zachowanie słuchającego. Uważam, że w obliczu wyjścia z ukrycia wszelkiego rodzaju patologii i inności, jąkanie – ginie w tłumie problemów i kompleksów współczesnego człowieka i społeczeństwa. Jest do przyjęcia. Jest do zaakceptowania.

Dziś już o jąkaniu nic mądrego nie napiszę- przykro mi. Co ja mówię! Właśnie nie jest mi przykro. Jąkanie jest obecnie dla mnie częścią całości. Jedną z wielu.

Dla chętnych.

Jąkała też człowiek, więc nie tylko jąkaniem powinien się interesować. Byłam dzisiaj na odsłonięciu pomników dwóch Żołnierzy Wyklętych- „Zapory” Dekutowskiego i „Lalka” Franczaka. Bardzo przeżywam takie uroczystości, głównie dlatego, że czuję tragiczne osamotnienie, samotność tych ludzi. Ich dylematów i codzienności w ogóle sobie nie wyobrażam. Ideały i poświęcenie też mnie przerastają. Największe wrażenie robi na mnie zawsze Apel Poległych, a dzisiaj- wśród zimowej, parkowej ciszy- grzmiał głos czytającego. Grzmiał! Matko! Co za dykcja! Przeszywająca. Oczywiście, jaka myśl mi towarzyszyła? Oczywiście taka, że jąkała, generalnie, wiele może, ale Apelu Poległych czytać nie powinien. Ale nie tylko jąkała. Na moje oko, siedemdziesiąt procent społeczeństwa się do tego nie nadaje.

_DSC9070

Zmiana tematu.

Zbliża się Dzień Kobiet, a ja już- jak każdy szanujący się pisarz powieści w odcinkach- piszę „za pięć dwunasta”, czyli przed końcem miesiąca. Życzę więc, z niejakim wyprzedzeniem, Moim Czytelniczkom, bo sądzę, ze mam raczej kobiece audytorium, tego samego, czego sobie życzę: jak najwięcej egoizmu!

aaahttps://www.youtube.com/watch?v=NUVsHCD-xas