XIX Światowy Dzień Świadomości Jąkania

Miałam się dzisiaj zająć mieszkaniem, nie blogiem, ale znalazłam na poczcie linki do filmów, które mnie oczarowały!

W tej sytuacji nie mogę nie uczcić, Dnia Świadomości Jąkania. Czyli czego? Po pierwsze tego, że wesołkowata nazwa Dnia Jąkających się (ojej, jak fajnie, mamy swoje dożynki!) zmieniła się na dużo więcej mówiące hasło. Po drugie tego, że jąkały wyszły z ukrycia. To jest w ogóle rewolucja! Ukryć jąkanie – pokazać jąkanie, zamieść problem – objawić problem, schować się – zaprezentować się. Jest różnica, prawda? Zasadnicza. Filmy pokazują, że jąkanie nie zabija (linki na końcu wpisu), oswajają potwora. To jest działanie pro publico bono, dla dobra ogółu – dla jąkających się, dla ich otoczenia, ale i dla tych, których ten problem w ogóle nie dotyczy, mogą jednak wiedzieć, jeśli chcą.

Ponieważ znam wszystkich krakowskich twórców filmów, mój wpis jest dedykowany Wam, Drogie Mądre i Odważne Koleżanki i Koledzy, jako wyraz uznania i podziwu!

Twórcy filmów, to są bardzo mądrzy, wykształceni ludzie, dla nich jąkanie musi być cechą, jedną z wielu, bo nie może ograniczać bogactwa, które w sobie noszą, na które pracują. Filmikami, pokazują właśnie, że tak jest, że nie przykryli się jąkaniem. Widać ich.

Ponieważ mój wpis jest porównaniem, wspomnieniem, zatrzymaniem się, chcę przytoczyć dwa, historyczne dzisiaj tytuły, które znalazłam na półce: Renee Byrne, Pomówmy o zacinaniu, przetłumaczył Tomasz Zaleski, 1989, oraz Antoni Bochniarz, Nie tylko o jąkaniu, 1997. Moim zdaniem (skromnym i osobistym) to nie są złe książki, chociaż stare, są ważnym głosem w dyskusji, jeśli zweryfikowanym przez obecne opinie, to zasługą autorów jest to, że myśleli, działali, odzywali się, że jest dzisiaj co weryfikować. Obecnie dużo mówi się o jąkaniu. Słychać problem. I widać! Ja się bardzo cieszę, że za mojego życia zmieniło się wszystko – od metod, poprzez podejście terapeutów, do myślenia samych zainteresowanych. Zmienia się również miejsce ludzi jąkających się w społeczeństwie. Jąkałom nigdy nie będzie łatwo. Ale teraz jest łatwiej, normalniej. Pokolenia właścicieli (może nie pokolenia, bo to gruchnęło po roku 1989) dochodowych klinik, pracowały na to, żeby robić nam PR – jąkała – zakompleksiony, bez możliwości przeżycia, potencjalny samobójca. Nic, tylko omijać szerokim kołem. Fajnie, że wzięliśmy sprawy w swoje ręce. I to się udało/udaje. To jest wreszcie działanie kolektywne: my – wy – oni. I dzisiaj, idziemy jedną drogą, i w tym samym kierunku. Wcześniej zderzaliśmy się w połowie drogi. Słabszy zostawał rozbity.

Ale, ja chcę dać dowód na tą zmianę, że wcześniej jąkanie zabijało, a teraz już nie za każdym razem. Przytaczam fragmenty książki A. Bochniarza, Nie tylko o jąkaniu, rozdział: Zawiedziona Ela, cytuję skracane dowolnie przez siebie fragmenty.

” Jąkanie 13-letniej Eli miało charakter klasycznego jąkania klonicznego. Ela ćwiczyła z pierwszym w Polsce korektorem mowy. Dziennikarze byli wówczas zainteresowani upowszechnieniem informacji o tym aparacie. Żadna z matek nie wyraziła zgody na występ jej dziecka w telewizji, jednak Ela zgodziła się. W programie promującym korektor mowy chodziło o pokazanie, jak osoba mówi bez aparatu i jak z aparatem. Tymczasem Ela, odpowiadając na różnorodne pytania, nie jąkała się wcale, co dla mnie było miłą, ale kłopotliwą w tej sytuacji niespodzianką. Obydwoje odczuwaliśmy gęstniejącą atmosferę oczekiwania na jąkanie. Mnie też zależało na znalezieniu producenta urządzenia. Gdy krzyżowy ogień pytań realizatorów nie wyzwolił u Eli jąkania, postanowiłem wkroczyć. Moja ingerencja doprowadziła Elę do jąkania, a wówczas operator na dużym zbliżeniu pokazał każde drgnięcie warg, każde napięcie mięśniowe, każde zająknięcie. Po chwili wszyscy odetchnęli ucieszeni (tylko zapewne nie Ela), że przyjazd telewizji nie był nadaremny. Na kolejną wizytę Ela nie zgłosiła się. Po miesiącu również się nie pojawiła. Po kilku miesiącach dowiedziałem się od jej matki, że w dniu emisji Ela wyszła przed blok, gdzie usłyszała chłopaka mówiącego do kolegi: Patrz, to ta dziewczyna, która w telewizji jąkała się. Od tego momentu jąkanie wróciło do pierwotnej postaci. Tak to referowali mi jej nauczyciele. Ela nigdy więcej nie zgłosiła się do mnie.

Do dzisiaj czuję się wobec niej winny. Niewielkim pocieszeniem jest jest dla mnie sentencja, mówiąca o walce o szlachetny cel, wymagającej ofiar. Taką ofiarą stała się wówczas Ela”.

Film, książka, wpis, wszystko, co jest wytłumaczone do końca, nie warte jest zainteresowania. Dlatego zostawiam każdego z własnymi myślami. Bez zbędnego komentarza.

ahttps://www.youtube.com/watch?v=WVYmPQO_dOE

ahttps://www.youtube.com/watch?v=_4CYaEgYuR4