Skoro nikt tego nie robi – ja będę!

„Zamierzam robić jąkałom dobry pijar. Skoro nikt tego nie robi- ja będę. Nie tylko pisaniem. Przykładem! Mam misję – oswoić jąkanie”.
Tak napisałam na początku przygody z blogiem. I nie wyparłam się tego. Ponieważ wiem, że czytają mnie również logopedzi, zamieszczam linki do moich wykładów. Jąkam się i mówię. Jąkam się i ludzie nie uciekają. Pewnie mogłabym stosować różne techniki łagodzące. Pewnie mogłabym. Nie mówię wolno. Nie potrafię. Gdybym miała stosować nowomowę, nową mowę – oszalałabym. To nie jest zgodne z moim temperamentem – taaakieee rooozwleeeczeeenieee.
Owszem, staram się „coś” stosować, w akcie rozpaczy, zapewne wszystko na raz. Na pewno stosuję taką manierę – hiperpoprawność, a więc mówienie zbyt głośne, zbyt dobitne, przesadnie wyraźne, za bardzo wyraziste. Staram się jakoś osadzić tą mowę, potok słów, żeby szedł głównym nurtem, nie uciekał, nie gubił się. Taka maniera może być czytana jako zbytnia pewność siebie. Pewności siebie mi nie brakuje, ale ja wiem, że robię to po to, żeby samej wpłynąć na siebie, żeby swoją mowę jakoś ujarzmić. Podmieniam słowa. Staram się minimalizować bloki, z różnym skutkiem. Ratuje mnie komunikacja niewerbalna, to wszystko, co poza słowami składa się na ogólny przekaz. Czuję, że słuchacze są zainteresowani, mówią mi o tym, przychodzą na moje wykłady. To mi daje siłę, zachętę, satysfakcję. Myślę, że zaplanowane wystąpienie jest łatwiejsze niż dyskusja na argumenty, niż zabieranie głosu równocześnie z innymi. Wewnętrzna i zewnętrzna walka o ten głos. Wejść w dyskusję, to jest trudniejsze. Niezmiennie uważam, że wykład jest jedną z prostszych form wypowiedzenia się. Ja mówię, reszta słucha. Z definicji wiem, że nikt mi nie przeszkodzi. Nawet jak zacznę się jąkać, nikt mi nie wejdzie w słowo, nie powie szybciej, nie przerwie mojej wypowiedzi. Mam czas. Oczywiście, że wolę mówić płynnie. Ale wiem też, że jąkanie podczas wykładu nie zabija.
Tak jak ksiądz na kazaniu. On mówi, reszta słucha. Taka jest zasada. W dyskusji by tego i tyle nie mówił. A tak, mówi co chce i ile chce. Każdy ma potrzebę zaistnienia werbalnego. Każdy chce mówić, chce się wypowiedzieć, być słuchany. Każdy. Szłam właśnie na swój wykład i ksiądz na skwerku, wieczorem, ewangelizował społeczeństwo. Stał i mówił przez megafon. Tak mówił, nie specjalnie mądrze. Między innymi pastwił się nad przysłowiem: „Dobrymi radami jest piekło wybrukowane”. Tylko on zrobił z tego: „Dobrymi uczynkami jest piekło wybrukowane”. Zaciekawiło mnie to, że jakoś wytłumaczył swoją parafrazę, a raczej swoje przeinaczenie. Wszystko można wytłumaczyć. Ale zmierzam do tego, jak silna jest w człowieku potrzeba wypowiedzenia się. Nawet jąkała, nawet niedouczony ksiądz, każdy lubi chwycić za megafon, za mikrofon. Dlatego tak ważne są spotkania klubów samopomocowych. Lub spotkania internetowe, które obecnie organizuje Sławek. Nie każdy ma możliwość wystąpienia na scenie. Tak samo ważne jest wystąpienie w przyjaznym gronie życzliwych ludzi, w swoim gronie. Możliwość zaistnienia. To jest bardzo ważne. Wręcz nie do przecenienia.

Dziękuję Sławkowi Wiejasowi za umieszczenie moich wykładów na YouTube.

Krypta Zasłużonych na Skałce

Cmentarz Rakowicki