Trochę nienormalni

Impulsem do tego tematu był wywiad z Marylą Rodowicz, która mówiła do dziennikarza, już po  głównej rozmowie, mniej więcej tak: „My mamy taki same problemy jak normalni ludzie. Mówię – normalni – bo artysta musi być trochę nienormalny. Musi kochać siebie, mieć przekonanie o swojej wyjątkowości, wspaniałości, żeby w ogóle wyjść na scenę, stanąć naprzeciwko tysięcy ludzi, narazić się na krytykę i nie uciec, tylko stać i śpiewać”.
Jaka analogia się nasuwa? Oczywiście! Przecież jąkała też musi być trochę nienormalny, żeby stać, mówić i nie uciec. Teraz o jaką nienormalność chodzi, bo są dwie. Dwa rodzaje.

Pierwsza nienormalność jest taka: Jąkam się i mówię, bo uważam, że jest to normalna nienormalność. Jestem przekonana, że mam coś do powiedzenia, że mam siłę, powód, potrzebę, że mi wolno. Przy tym muszę przybrać maskę: jąkam się i bardzo się z tego cieszę, kocham jąkanie, pomaga mi w życiu, bez jąkania byłbym nikim. Nie, zapędziłam się. Albo, zezłośliwiłam się, bo takie tezy są obecne wśród osób z problemem jąkania, ale ja się z nimi kompletnie nie zgadzam. I nie, że jeszcze do tego nie dorosłam! Nie zgodzę (pogodzę) się z tym nigdy. Jeszcze raz: Mówię i jąkam się, bo się jąkam. Wtedy ludzie, być może, myślą tak: „O, jąka się. No, podziwiam ją, że tak normalnie to traktuje. Mało, chyba nic sobie z tego nie robi. Ja bym umarła, a ona nic sobie z tego nie robi”. Albo tak: ” Ona jest trochę nienormalna, bo gdyby była całkiem normalna, to nie odzywałaby się przecież. A tak, nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest inna, nie odczuwa tego tak mocno jak należało by , nie przeszkadza jej to i dzięki temu, nie ma zahamowań, żyje normalnie, czyli zwyczajnie, funkcjonuje normalnie, inni traktują ją normalnie (bo cóż mają zrobić?). Właściwie dobrze, że jest trochę nienormalna, bo inaczej nie przebiłaby się przez jąkanie.  Zamknęłaby się w sobie. Ta nienormalność (pewna doza nienormalności) ratuje ją. Funkcjonowanie bez świadomości ją ratuje. Normalny by tego nie wytrzymał”.

Druga nienormalność jest całkiem inna, choć bardziej powszechna, ale nie o nią teraz mi chodzi. Naprowadził mnie na nią Roman (od dwóch lat czekamy na komentarz Romana!), któremu przedstawiłam, co chce napisać. Druga nienormalność jest ta, z gruntu negatywna, kiedy jąkający się uważa, że traktują go jak ograniczonego umysłowo. Bo się nie odzywa, bo jak się już odezwie, to tak skróci, okroi i spłaszczy wypowiedź, że lepiej może, żeby się był nie odezwał. Nie odezwie się – bufon, odezwie się – niedorozwinięty. Wzrok słuchaczy mówi wyraźnie: „Boże! Co to jest?”. Ale zostawmy to, jest to tak powszechne odczucie jąkałów, że nie ma czego rozwijać. Oczywista oczywistość. Przynajmniej w naszych głowach.

No, to skoro tak czy tak wychodzimy na nienormalnych , to może lepiej zadbać o tę nienormalność bardziej pozytywną i wpisać się w krąg ludzi „pozytywnie zakręconych”.

Jest też – ja szczęśliwie teraz poznaję wiele nowych osób – grupa ludzi, którzy mają, bądź mieli epizod (właśnie – epizod, dzieciństwo, czy całe życie?) jąkania czy niepłynności, ale zupełnie się z tym uporali, to znaczy z niepłynnością niezupełnie, bo wprawne ucho czynnego jąkały słyszy echa bloków, uporali się z psychicznym problemem na ten temat. Nie przepraszają, że żyją. Rzeczywiście – jąkanie posiadają w ilościach śladowych. Ale, przecież przerabialiśmy już i to, że nawet możliwość zacięcia się, u niektórych powoduje paraliżujący poziom strachu. Uniemożliwia działanie. Nieobecne jąkanie, wspomnienie jąkania, jest nie do pokonania.

Dlatego istnieje jąkanie i całą reszta. Teraz – pracować z jąkaniem, czy z całą resztą? To już każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

No i to są wszystko rozważania teoretyczne. A ja mam mieć wystąpienie przed nową ważną publiką, moimi pracodawcami, którzy nie wiedzą, że się jąkam. Mgliście wiedzą, że jestem „świetna”, pewnie czekają z zaciekawieniem, żeby dowiedzieć się jaka jestem naprawdę. Czy myślę, co powiem? A, w życiu! Oczywiście myślę tylko o tym, jak powiem. Oczywiście boję się i oczywiście czuję według starego, wyuczonego, dobrze znanego schematu, który naprawdę – mimo wszystkich, wzywanych na pomoc, teorii – mało jest elastyczny.

Tak to się życie przeplata – teoria z praktyką. Albo, teoria sobie, praktyka sobie. W jąkaniu – bardzo. Co bardzo?
Bardzo ciężko to pogodzić.