O blogu

Zamierzam pisać o jąkaniu. O jąkaniu inaczej. Zbliżam się do pięćdziesiątki i całe życie miotam się między dwoma opcjami- wyleczyć się z jąkania czy je zaakceptować? Oczywiście nie osiągnęłam ani jednego ani drugiego. Dlatego uważam, że jąkanie należy leczyć. Dobrze by było pewnie je zaakceptować. Ale – przede wszystkim- z jąkaniem trzeba żyć. Jąkały muszą wyjść z ukrycia.

Zamierzam robić jąkałom dobry pijar. Skoro nikt tego nie robi- ja będę. Nie tylko pisaniem. Przykładem! Mam misję. Oswoić jąkanie. Jeżeli ktoś – dzięki mnie- zacznie lepiej żyć, mniej się bać- to będzie moja radość. Jeżeli spowoduję, ze ludzie oswoją się z problemem jąkania, łaskawszym okiem spojrzą na jąkałę, normalniej zareagują na naszą niepłynność, mniej się nas przestraszą-  cel zostanie osiągnięty. Jeżeli uda mi się stworzyć przeciwwagę dla jedynie słusznej w Polsce tendencji traktowania nas wyłącznie jak materiał do leczenia. Nawet więcej- do całkowitego wyleczenia- to będzie mój sukces.

„Wspomnienia jąkały” to moja książka. Podobno każdy ma w życiu do napisania jedną książkę. Ja w to wierzę. Chciałam pokazać jak jąkanie z człowiekiem rośnie. Jak- w różnych okresach życia, różnie się na nie reaguje. Jak się je postrzega. I jak inni pracują na to, żebyśmy przypadkiem nie zapomnieli, że się jąkamy…

4 uwagi do wpisu “O blogu

  1. Danusiu,
    Dla mnie jestes osoba szczesliwa w taki sam sposob jak kazdy czlowiek. Kazdemu czegos brakuje do pelni szczescia. Dostalas od zycia bardzo wiele: dane Ci bylo wyksztalcic sie, doswiadczyc milosci, rodzicielstwa. Kiedy chcialas, pracowalas zawodowo, rozwijalas swoje pasje, podrozowalas. Do szczescia zabraklo Ci (tak jak wiekszosci osob po czterdziestce) „pokazania sie swiatu”. I w tym tez jestes na dobrej drodze.
    Zgodz sie na siebie, bo wszystko jest OK. Nawet ten angielski, bo choc walczysz o plynnosc na cwiczeniach (wg mnie niepotrzebnie), to sama zauwazylas, ze coraz lepiej rozumiesz ten jezyk, wiec efekt jest!
    Dalszych sukcesow w osiaganiu swoich celow.
    A te „jakaly”, ktore nie chca byc w cieniu, to chyba jednak nie sa…

    • Dorotki nie widziałam już parę lat- chociaż mieszkamy w jednym mieście- to przynajmniej Jej odpiszę!
      Dorotko!
      Wykształcenia się nie dostaje. Wykształcenie się zdobywa!- Taki żarcik.
      To prawda nie zmarnowałam życia, ale prościej i milej byłoby mi bez wiecznej kuli u nogi. Mam wrażenie, że sporo mojej energii „poszło w gwizdek”. Rozproszyło się.
      Jest znana metoda- z problemu zrobić atut. Z wady zrobić zaletę. Ponieważ za największą swoją wadę (jedyną?) uważam jąkanie, głowiłam się czasami- jak z tego zrobić zaletę? Chyba się nie da! Blog już uważam za sukces. Niebawem pewnie zostanę dyżurną jąkałą kraju. Jednak mnie się marzy inny sukces. Pozająkaniowy! Łatwo jest jąkale odnieść sukces w swoim środowisku. Ja chcę zaistnieć poza środowiskiem.
      Dźwięczą mi w uszach słowa, naprawdę ważnego w polskim środowisku logopedycznym, człowieka – że już coś się zmienia, bo on widział jednego sprzedawcę, co się jąkał. Jąkał się, a mimo to sprzedawał. Boże, Boże… !
      Jąkały! Razem z jąkaniem wychodzimy z cienia! To jest zadanie na już!
      Pozdrawiam!

      • Guzik bys zdobyla gdybys nie dostala predyspozycji i talentow – to tak a’propos pokpiwania sobie z kolezanki.
        Mysle, ze ten „wazny czlowiek” docenial zawod sprzedawcy-handlowca: sprzedac towar w dzisiejszych czasach toz to nie lada wyczyn. Doceniajmy wlasne osiagniecia i szanujmy zmagania innych.
        W styczniu zmarla moja kolezanka z pracy (nowotwor). Bardzo lubiana i szczesliwa osoba, tylko jakie to ma teraz znaczenie? Gdyby byla troche mniej lubiana i szczęśliwa, a zyla dla dzieci i kochajacego meza, czy mialo by to jakas mniejsza wartosc?
        Dlatego szanujmy sie nawzajem i wychodzmy z cienia, jezeli tego potrzebujemy, ale pamietajmy tez o zaopatrzeniu sie w solidny oręż, niestety.
        Powodzenia we wszystkich zamiarach.

      • Doceniam zawód sprzedawcy. Doceniam wszystkie zawody. „Ważny człowiek” miał na myśli- jąka się, a mimo to przyjęli go do pracy. Jąka się, a szef zobaczył w nim wartościowego człowieka. Postawił na niego. Nie kazał mu się najpierw „wyleczyć”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s